Jak duże znaczenie ma oprocentowanie pożyczki?

Początek roku szkolnego to nie tylko okres, w którym rodzice zaczynają myśleć intensywnie o tym, jak przygotować swoje pociechy do szkoły, a jednocześnie nie zbankrutować. To również czas, w którym w mediach zaczynają dominować reklamy pożyczek pozabankowych. Ich obecność nie budzi zaskoczenia, bardzo często okazuje się bowiem, że nawet skromna szkolna wyprawka przekracza możliwości domowego budżetu. Same reklamy kuszą bardziej niż zazwyczaj, niemal wszystkie promują bowiem pożyczki z niskim oprocentowaniem, które zaciąga się szybko, a spłaca krótko. Niestety, nie zawsze teoria i praktyka idą ze sobą w parze, warto więc zadać sobie pytanie o to, jakie nieprzyjemne niespodzianki mogą kryć się w reklamowanej ofercie.

Oprocentowanie źródłem niedomówień
Już na wstępie należy podkreślić, że definicja określenia „niskie oprocentowanie” nie zawsze jest taka sama dla nas jako odbiorców kredytu lub pożyczki oraz dla banku lub pozabankowej instytucji finansowej jako podmiotów udzielających tego rodzaju wsparcia. Nam wydaje się, że niskie oprocentowanie oznacza niewielką wysokość raty, mamy też nadzieję na to, że uda nam się oddać niewiele więcej pieniędzy, niż pożyczyliśmy. Tymczasem instytucje finansowe zazwyczaj wcale nie mają na myśli oprocentowania rzeczywistego (RRSO), ale oprocentowanie nominalne, a więc te, które jest wynagrodzeniem dla banku lub parabanku za przyznanie wsparcia. Pożyczka wiąże się więc z koniecznością poniesienia znacznie poważniejszych kosztów, choć nie ma o nich mowy w reklamie, zapoznać się z nimi możemy zaś przede wszystkim wówczas, gdy przestudiujemy zapisy umowy.

Koszty dodatkowe – nie zawsze symboliczne
Korzystając z symulatora pozwalającego na określenie wysokości rat bardzo często odnosimy wrażenie, że wartość naszej pożyczki jest niemal równowartością pożyczonej kwoty. Czy nie jest to dziwne, skoro oprocentowanie nie powinno przekraczać 7 procent? Okazuje się, że nie, umowy z pożyczkodawcami i bankami przewidują bowiem konieczność ponoszenia przez nas kosztów dodatkowych, a tych ostatnich nie da się określić mianem niewielkich.
Najpopularniejszym kosztem dodatkowym jest prowizja definiowana jako wynagrodzenie dla pracownika banku lub parabanku pomagającego nam w zdobyciu wsparcia finansowego. Zazwyczaj przyjmuje ona wartość od jednego do trzech procent kwoty, którą chcemy pożyczać, w niektórych instytucjach finansowych możemy przy tym negocjować jej wysokość. Negocjacjom podlegają również ubezpieczenia będące dodatkowym zabezpieczeniem pożyczki z niskim oprocentowaniem. Niekiedy parabank nie namawia nas do ich wykupienia, sugeruje nam jednak, że wsparcie z ich udziałem będzie dla nas bardziej opłacalne. Owszem, ubezpieczenie zabezpiecza przede wszystkim pożyczkodawcę zyskującego gwarancję, że odzyska swoje pieniądze nawet wówczas, gdy pojawią się nieprzewidziane okoliczności, może się jednak okazać, że i my będziemy czerpać z niego korzyści. Przed decyzją o skorzystaniu z ubezpieczenia warto poddać je więc analizie, w przypadku wątpliwości poszukując dodatkowych informacji, jeśli nie w parabanku, to w siedzibie współpracującego z nim towarzystwa ubezpieczeniowego.
Niestety, na tym nie kończą się koszty dodatkowe. Coraz modniejsze stają się opłaty administracyjne, wielu instytucjom finansowym zdaje się przy tym nie przeszkadzać to, że opłacając je bierzemy na swoje barki zobowiązania zbliżone do tych, z jakimi mieliśmy do czynienia opłacając prowizję. Nie można nie wspomnieć i o tych kosztach, które ujawniają się już w trakcie korzystania ze wsparcia finansowego. W umowie z parabankiem często uwzględniony jest koszt skorzystania z możliwości czasowego zawieszenia spłacania rat, słono może nas przy tym kosztować choćby jednodniowe spóźnienie podczas regulowania należności. Niekiedy koszty dodatkowe są zresztą jeszcze bardziej abstrakcyjne, może się bowiem okazać, że wartość naszej pożyczki wzrosła tylko dlatego, że chcieliśmy zapoznać się z umową jeszcze przed jej podpisaniem.

Jak się bronić przed fałszywymi pożyczkami z niskim oprocentowaniem?
Nietrudno domyślić się, że najskuteczniejszy sposobem obrony przed jedynie pozornie opłacalną pożyczką jest uważne czytanie wszystkich dokumentów, które mamy podpisać. Polskie prawo zakazuje wprowadzania opłat dodatkowych bez informowania o tym klienta, nie zwalnia nas jednak z obowiązku dbania o nasze prawa. Niektóre parabanki starają się wykorzystać naszą niechęć do czytania umów przygotowując wyjątkowo długie dokumenty lub stosując zapis słowny, a nie liczbowy w przypadku najbardziej nietypowych kwot, które trzeba uiścić.
Pamiętajmy jednak również, aby nie wywarzać drzwi, które już nam otworzono. W sieci nie brakuje analiz poświęconych pożyczkom, na podstawie których możemy szybko zorientować się, które z nich zasługują na nasze zainteresowanie, a których lepiej jest unikać. Zawsze warto też porównywać nie oprocentowanie nominalne, ale rzeczywiste zwłaszcza, że przepisy polskiego prawa ułatwiają nam to zadanie. Pożyczkodawcy nie tylko mają obowiązek przedstawiać rzeczywistą roczną stopę oprocentowania swoim klientom, ale również muszą zadbać, by pojawiła się ona w widocznym miejscu w prospekcie reklamowym, wysokość RRSO uzmysławia nam zaś dobitnie, że nie wszystkie pożyczki są tak opłacalne, jak starają się nas o tym przekonać udzielające ich podmioty.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>